Moja przygoda z inwestowaniem
- Kiedy popatrzę w swoja przeszłość inwestycyjną to muszę stwierdzić, że nie zawsze moje inwestycje były trafione. Wiem, że są tacy szczęściarze, którym wszystko się udaje i czego się tylko nie dotkną przekuwają na sukces. Ja niestety /stety/ nigdy tak nie miałem i nie zawsze moje inwestycje wychodziły mi. Ale takie jest życie i nie ma recepty na sukces. Inwestowałem na wielu rynkach i można powiedzieć, że mam już jakieś doświadczenie. Dlatego myślę, że mogę dopiero rozpoczynającym inwestowanie na rynku funduszy inwestycyjnych coś podpowiedzieć. Na początek proponuję zainwestować w fundusze bardziej bezpieczne. Na przykład fundusze stabilnego wzrostu. Jak sama nazwa wskazuje fundusze stabilnego wzrostu to stabilizacja, bezpieczeństwo i pewność, że ich uczestnicy nie stracą od razu swoich pieniędzy. Najwięcej jak zwykle ryzykują fundusze akcji, ale i przynoszą największe zyski. Najczęściej decydują się na takie inwestowanie zaprawieni w boju inwestorzy, którzy znają ten rynek i wiedzą jak po tym gruncie się poruszać. Niedoświadczeń muszą się uczyć poprzez inwestowanie w bardziej bezpieczne fundusze. Zresztą nawet ci najbardziej doświadczeni inwestorzy nie mają gwarancji, że trafią z inwestycją i tak jak moje inwestycje ich również nie zawsze „wypalają”. Trzeba bowiem wiedzieć, że istnieje zasada, że aby ktoś mógł zyskać ktoś musi stracić. Fundusz stabilnego wzrostu zarabia mniej, ale prawdą jest również, że w razie złej koniunktury straci też mniej. A przecież nikt nam nie zagwarantuje, że hossa trwać będzie wiecznie i jak już wiadać nie będzie na tym rynku już tak różowo jak było dotychczas. Myślę, że najlepszą radą dla początkujących inwestorów jest to, aby raczej skupili się na bezpieczniejszych funduszach. Porównania, analizy, rankingi funduszy, pomogą im podjąć właściwą decyzję, ale nie dadzą 100% odpowiedzi. Rozpoczynając swoje inwestowanie w funduszach również wybierałem bardziej bezpieczne fundusze. Stabilnego wzrostu, są dobrym wyborem. Moja matka zawsze mi powtarzała, że na początku lepiej jeść małą łyżeczką, bo wtedy człowiek się nie zakrztusi. Podobnie jest w interesach i ja tą zasadą od początku się kieruję. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim moja strategia odpowiada: fundusze parasolowe, stabilnego wzrostu, hybrydowe, to zdaniem wielu inwestorów zabawa w inwestowanie. Prawdziwa gra rozpoczyna się i kończy w funduszach akcji. A najlepiej, jak inwestor pomija tfi i sam wkracza na giełdę. Jego pieniądze, jego decyzje, jego zyski i jego strata. Tak jest po prostu gra w inwestowanie – snuje swoją strategię jeden z inwestorów